Akurat dzisiaj musiał zepsuć mój motor. A kto? Mój braciszek Diego.
Jak go spotkam to go chyba zabije!
- Naty nie złość się to nie było specjalnie. Może i lepiej. W tym wyścigu brali udział naprawdę groźni rajdowcy.- tłumaczył się braciszek
-Diego! No właśnie pokazałabym im, że kobiety też dobrze jeżdżą- Byłam jedyną jeżdżącą kobietą na tych torach.
-Naty nie dramatyzuj. Zamiast na tory pójdziemy dzisiaj do klubu karaoke.- I zrobił swój uśmieszek.
- I co ja tam bym miała robić- spytałam.
- Śpiewać. Przecież bardzo ładnie śpiewasz.
- No chyba pod prysznicem- prychnęłam.
-No to mi chociaż potowarzysz- zrobił maślane oczka i się zgodziłam.
♫Maxi
Właśnie szykuje się na wyjście do nowego klubu karaoke ze znajomymi.
Nie wiem w sumie dlaczego się na to zgodziłem. Przecież wszyscy dobrze wiedzą,że dzisiaj jest rocznica śmierci mojego ojca.No ale niech im będzie,jeszcze raz spojrzałem na zdjęcie z moimi najlepszymi kumplami i wyszedłem z domu.
![]() |
| (niby jest ono w ramce) |
I oto mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję,że z upływem czasu rozdziały będą
dłuższe. Jeśli przeczytałeś pozostaw po sobie ślad :)
